Efekt jaszczurki na stopach?!

by - 15:31


Wiosna zbliża się wielkimi krokami…to świetnie! Czas zacząć wiosenne porządki.
Najlepiej od podstaw, czyli naszych stóp;)
W związku z tym, dzisiaj chciałabym wam przedstawić sposób na zadbane stopy, o którym zapewne każdy już słyszał. Mowa o skarpetkach złuszczających.
Czy działają? Przeczytaj i sprawdź;)

Rok temu zdecydowałam się przetestować tego typu produkt od marki Lbiotica.
Nie zauważyłam jednak kompletnie żadnej różnicy w wyglądzie stóp. Zastanawiałam się, co nie zadziałało, bo przecież wszyscy dookoła zachwalają ten produkt?!
I dopiero kiedy wypróbowałam inne skarpetki złuszczające, rozwiązałam zagadkę.

Zacznijmy od tego, na jakiej zasadzie działają preparaty złuszczające do stóp.
Efekt złuszczenia osiągamy dzięki zawartości:
- kwasów: glikolowy, salicylowy, mlekowy.
- ekstraktów owocowych: z jabłka, cytryny, pomarańczy, papai.
- mocznika: silne działanie złuszczające wykazuje przy stężeniu 30-40%.

Działanie zależy od rodzaju wyżej wymienionych substancji, ich stężenia i ilości zawartej w produkcie.

Ogromnym plusem tego typu skarpetek jest kompleksowość działania. Składniki złuszczające odpowiadają za usunięcie martwego naskórka. Ale oprócz nich znajdziemy również składniki zmiękczające, wygładzające i nawilżające.

Przejdźmy teraz do konkretnego produktu.


BIELENDA COMFORT+
SKARPETY ZŁUSZCZAJĄCE – EKSFOLIUJĄCY ZABIEG DO STÓP


Preparat zawiera 3 kwasy o działaniu złuszczającym: GLIKOLOWY, MLEKOWY i SALICYLOWY. Towarzyszy im MOCZNIK w stężeniu 5%. Nie będzie on złuszczał, a nawilżał i zmiękczał. Spowoduje rozpulchnienie skóry i zwiększy zawartość wody w warstwie rogowej naskórka. Do tego wyciąg z limonki, który oprócz delikatnego złuszczania, odświeży i powalczy z wolnymi rodnikami, nawilżająca gliceryna, łagodząca alantoina i chłodzący mentol.

MOJA OPINIA:
Od razu mogę powiedzieć, że produkt działa.
Oczywiście wszystko jest kwestią indywidualną. Na efekty można czekać od kilku dni, nawet do 3 tygodni. U mnie cały proces trwał właśnie ok. 3 tygodni. Początkowo nawet zapomniałam, że cokolwiek nakładałam na stopy, bo złuszczanie pojawiło się dopiero po tygodniu. Nie było ono duże. Ale należy uwzględnić stan wyjściowy stóp. Jeśli regularnie wykonujemy peelingi i używamy zmiękczających kremów to nie możemy oczekiwać, że skóra będzie nam schodzić jak u jaszczurki;)
Plusem było to, że dzięki skarpetkom zostały usunięte skórki przy paznokciach i pod nimi. Stopy zyskały dużą miękkość i gładkość. Po dwóch tygodniach, czyli kiedy już prawie pozbyłam się martwego naskórka, dla wzmocnienia efektu zaczęłam stosować czyste masło shea, które idealnie uzupełniło kurację.
Warto w trakcie oczekiwania na złuszczenie moczyć stopy w ciepłej wodzie. To przyspieszy cały proces.
Żeby utrzymać efekt dodatkowo zaopatrzyłam się w krem z mocznikiem do stóp i grubą warstwą nakładam go codziennie wieczorem. Od zastosowania skarpetek minęły już prawie 3 miesiące. Efekt końcowy utrzymuje się do tej pory i nie muszę na razie powtarzać zabiegu.

DLACZEGO AKURAT TEN PRODUKT ZADZIAŁAŁ?
Na początku postanowiłam porównać składy skarpetek BIELENDY  i LBIOTICY. Zawierają one takie same kwasy. Bielenda ma mniej ekstraktów roślinnych, czyli teoretycznie powinna zadziałać słabiej.
Dlatego zaczęłam analizować dalej. Jeśli nie skład, to sposób aplikacji musiał być przyczyną.
Skarpetki foliowe w jednym i drugim produkcie mają uniwersalny rozmiar. Różnica polega na tym, że skarpetki L;bioticy są od razu nasączone składnikami aktywnymi. W przypadku Bielendy dopiero po nałożeniu skarpetek wlewamy płyn złuszczający do środka.
To powoduje, że dokładniej dociera on do każdej przestrzeni i ma lepszy kontakt z powierzchnią skóry. I zagadka rozwiązana;)



CENA I DOSTĘPNOŚĆ
Skarpetki dostaniemy w każdej drogerii, a ich cena nie przekracza 10 zł.

PODSUMOWUJĄC
Skarpetki złuszczające to świetny produkt, który pozwala kompleksowo zadbać o nasze stopy. Wiele firm posiada je w swojej ofercie, dlatego możemy wybierać na co tylko mamy ochotę. Warto zwrócić uwagę na sposób aplikacji produktu. Czy mamy do czynienia z nasączonymi skarpetkami, czy z płynem, który dopiero wlewamy do skarpetek po ich nałożeniu. To bardzo istotne ze względu na to, że uniwersalny rozmiar skarpetek może spowodować, że osoby, które mają mniejszy rozmiar stopy nie skorzystają z zalet preparatu.

To co, próbujesz?
Chętnie się dowiem, czy też zauważyliście efekty;)

Pozdrawiam i do następnego wpisu;)



Spodoba Ci się także

5 komentarze

  1. To w takim razie jest to zdecydowanie dla mnie produkt! Mam bardzo suchą skórę więc i na stopy muszę często złuszczać - zazwyczaj używam pumeksu i pilingu a teraz wypróbuję skarpety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie; zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze nie nosimy odkrytych butów. O nieestetycznym złuszczaniu wiemy tylko my;) dodatkowo taki zabieg daje kilkutygodniowe efekty, a przy uzupełnieniu kuracji np. kremem z mocznikiem możemy jeszcze przedłużyć stan po zabiegu.

      Usuń
  2. Ostatnio zastanawiałam się czy nie zakupić takich skarpet, ale te które wpadły mi w ręce nie wywarły na mnie takiego wrażenia jak te, które opisujesz. Sama w okresie zimowym mam problem z suchością skóry więc jeśli znajdę te z Bielendy na pewno je kupię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastosowałam je z czystej ciekawości, ale efekt przerósł moje oczekiwania. Dobrą opinią cieszą się także skarpetki Lirene; także jeśli nie Bielenda, to warto zwrócić uwagę na inną markę;)

      Usuń
  3. Ja obecnie też się złuszczam, z tym, że po Purederem :)

    OdpowiedzUsuń