SKUTECZNY DEMAKIJAŻ – recenzja olejku myjącego z biochemii urody

by - 10:39

Wodoodporny tusz do rzęs, ciężki podkład, krem z filtrem, matowa pomadka…Jeśli używasz takich produktów, z pewnością wiesz, że skuteczne usunięcie ich z twarzy wymaga dużego zachodu. Najczęściej sięgamy po oddzielny preparat do demakijażu twarzy i oczu i wieczorny rytuał oczyszczania skóry zaczyna przeciągać się w nieskończoność…
Co powiedziałabyś na błyskawiczny demakijażu, który usunie nawet najbardziej oporne produkty do makijażu? Myślę, że jesteś ciekawa o czym dzisiaj napiszę;)

Odkrycie OLEJKU MYJĄCEGO  z biochemii urody to prawdziwa rewolucja w pielęgnacji.
Ale zacznijmy od początku.

Olejek możemy kupić jedynie przez Internet, na stronie http://www.biochemiaurody.com/ za 11,90 w przypadku wersji bezzapachowej i za 12,90, gdy wybierzemy dodatek olejku eterycznego.
Jest to kosmetyk do SAMODZIELNEGO wykonania, ale bez obaw. Jest to tak banalnie proste jak zaparzenie porannej kawy;)


W zestawie znajdziemy buteleczkę z OLEJEM SŁONECZNIKOWYM połączonym z WITAMINĄ E oraz oddzielną probówkę z EMULGATOREM. To cały skład. Prosty i naturalny. Dodatkowo otrzymujemy naklejkę na buteleczkę z miejscem na wpisanie daty ważności produktu. 


OLEJ SŁONECZNIKOWY to olej, którego można używać przy każdym rodzaju cery. Odpowiedni stosunek i rodzaj kwasów tłuszczowych sprawia, że nie jest on komedogenny (nie powoduje powstawania zaskórników). Dodatkowo olej posiada właściwości nawilżające i gojące. Zarówno cera sucha jak i tłusta skorzysta z jego dobroczynnych właściwości.


Co jeszcze znajdziemy w środku?

WITAMINA E pełni w produkcie podwójną rolę. Pewnie obiło Wam się o uszy, że witamina E to witamina młodości. Faktycznie tak jest. Ma ona zdolność zwalczania WOLNYCH RODNIKÓW, czyli takich atomów lub cząsteczek, które zawierają niesparowany elektron. Posiadanie takiego elektronu nie jest pożądane i  dlatego wolne rodniki „atakują” białka, lipidy, kwasy nukleinowe, czy polisacharydy, żeby pozbyć się elektronu lub przyłączyć dodatkowy. Witamina E skutecznie zapobiega takiemu atakowi i zabezpiecza skórę przed starzeniem.
Druga rola to naturalne KONSERWOWANIE. Właśnie właściwości antyoksydacyjne (zwalczanie wolnych rodników) sprawiają, że produkt zabezpieczony jest przed utlenianiem (w uproszczeniu mówiąc- przed zepsuciem) i nie ma potrzeby dodawania innego konserwantu.

To co sprawia, że olejek jest wyjątkowy, to jego HYDROFILOWOŚĆ dzięki dodatkowi EMULGATORA.
Emulgator sprawia, że mimo, iż olejek jest tłusty, łatwo zmyjemy go przy użyciu wody i na skórze nie pozostanie tłusta warstewka produktu.


Jak wykonać kosmetyk?
Pierwszy krok to odkręcenie buteleczki z olejem i zdjęcie przezroczystego zamknięcia.
Następnie wlewamy do środka emulgator zawarty w probówce i dokładnie wstrząsamy całość.
To wszystko. Prawda, że proste?


Jak stosować produkt?
Jak wspomniałam wcześniej, olejek możemy wykorzystać do demakijażu twarzy i oczu, ale także do oczyszczania skóry np. rano, kiedy nie mamy makijażu.
Przed każdym użyciem należy WSTRZĄSNĄĆ buteleczką! Emulgator musi dokładnie połączyć się z olejem! To bardzo ważny krok. Gdy fazy nie wymieszają się, na twarzy mogą pozostać resztki olejku. To prosta droga do zablokowania ujścia gruczołów łojowych i powstania zaskórników.
Następnie nalewamy w zagłębienie dłoni odrobinę CIEPŁEJ wody i trochę olejku. Po wymieszaniu utworzy Nam się mleczna emulsja, którą nakładamy na skórę i wykonujemy delikatny masaż.
Na koniec wystarczy spłukać resztki produktu wodą. Do ostatniego przemycia skóry warto użyć zimnej wody, żeby obkurczyć pory.

Jaka jest moja opinia?
Regularne stosowanie olejku przede wszystkim sprawiło, że skóra stała się bardziej miękka i po umyciu nie odczuwam ściągnięcia. Jest to bardzo łagodny produkt. Dodatkowo świetnie radzi sobie z demakijażem oczu. Jest to dla mnie ważne, gdyż często sięgam po trwałe maskary, których płyn micelarny nie domywa. Olejek nie pozostawia uczucia „mgły” na oczach. Oczywiście musimy go dokładnie spłukać;)
Zauważyłam również wpływ na zmniejszenie ilości wydzielania sebum. Można to bardzo prosto wytłumaczyć. Olejek nie narusza naturalnej bariery hydrolipidowej, w związku z czym, skóra zachowuje równowagę. Przeważnie produkty myjące powodują wysuszenie skóry, która w efekcie broni się zwiększając ilość wydzielanego łoju.

Jak widzicie produkt ma dla mnie same zalety. Jedynie konieczność zamawiania go przez Internet może być kłopotliwa. Chociaż patrząc na wydajność produktu, zamawianie olejku raz na pół roku nie jest uciążliwe.  
Polecam go zwłaszcza osobom stosującym na co dzień podkłady, czy kremy z filtrem.
W przypadku takiego demakijażu mamy pewność, że usuniemy dokładnie wszystkie produkty. Po olejek powinny sięgnąć także osoby, które stosują kurację kwasami lub retinoidami. Również w przypadku stosowania retinoidów doustnie jest to dobre rozwiązanie. Posiadaczkom skóry suchej także powinien przypaść on do gustu. Jednym słowem, jeśli jeszcze go nie miałyście, zamawiajcie;)

Na koniec tylko dodatkowa uwaga. Którą wersję olejku wybrać? Zapachową czy bezzapachową?
Ja na początek polecam wypróbowanie wersji bezzapachowej. Olejki eteryczne często mogą podrażniać skórę albo powodować zaczerwienienie, czy wysypkę. Jeśli nasza skóra nie jest wrażliwa, śmiało możemy sięgnąć po wersję z dodatkiem olejku pomarańczowego, czy
z drzewa herbacianego, których zapach uprzyjemni rytuał oczyszczania;)

Pozdrawiam i zapraszam na kolejne wpisy;)


Spodoba Ci się także

9 komentarze

  1. Wygląda zachęcająco i chyba rzeczywiście prosta sprawa. Spróbuję. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z najprostszych w wykonaniu kosmetyk samorobiony;)

      Usuń
  2. Bardzo lubię takie przepisy na domowe kosmetyki! <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Te olejki są jednymi z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się że wykonanie jest banalne, ale nie polubiłam się z nim :( dla mnie jest za mało olejkowy, jakkolwiek dziwnie to nie brzmi ;) i niestety mało wydajny. Wciąż szukam ideału ale fajnie jak u Ciebie się sprawdził :)

    Pozdrawiam,
    Magda / Feminine.pl/blog

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na ogół używam po prostu czystego oleju, którym rozpuszczam te najbardziej oporne kosmetyki, potem przecieram twarz micelem, żeby nie chodzić jak górnik po szychcie, a na deser myję czymś z wodą. Ale taki "prawie gotowy" olejek to też fajny patent, może się kiedyś pokuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sama testowałam preparaty z biochemii urody i byłam bardzo zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strony z półproduktami oferują bardzo wiele ciekawych produktów i chętnie testowałabym ich więcej, ale wiadomo, że lepiej sprawdzić jeden produkt przez minimum miesiąc i dopiero potem wprowadzać kolejne, żeby rzetelnie ocenić skuteczność działania;)

      Usuń
  7. Dzięki za wpis. Jak to mówią człowiek się uczy całe życie, a na nowe nigdy nie jest za późno. :)

    OdpowiedzUsuń